Alarm osobisty Hearo – mały wielki bohater
Ze współtwórcą marki alarmów osobistych Hearo – Karolem Żurawskim (na zdjęciu po prawej) rozmawiamy o tym, jak troska o bezpieczeństwo własnych partnerek przerodziła się w biznes z misją. Poznaj kulisy tej historii i produkty obrony osobistej dla kobiet, które staną się designerskim dodatkiem do Twojej torebki.
Panie Karolu, wraz z Panem Adrianem Battigiem jesteście twórcami marki alarmów osobistych Hearo. Skąd wziął się pomysł na stworzenie takiego produktu?
Wszystko zapoczątkowała rozmowa z naszymi partnerkami na temat bezpieczeństwa kobiet i samoobrony, podczas jednego z weekendowych spotkań. W tamtym czasie żona Adriana wracała późno z pracy, a moja dziewczyna biegała wczesnym rankiem, co powodowało, że stale się o nie martwiliśmy i ciągle sprawdzaliśmy, czy mają zapewniony bezpieczny powrót do domu.
Podczas naszej wspólnej rozmowy poruszyliśmy temat tego, jak skuteczny jest gaz pieprzowy. Moja dziewczyna przyznała, że ten, który dostała ode mnie, leży gdzieś na dnie torebki, a ona i tak pewnie nie byłaby w stanie go użyć, gdyby coś jej zagrażało.
Jak wyglądał moment, w którym wymiana myśli przerodziła się w działanie?
Wnioski z naszej rozmowy bardzo zapadły mi w pamięć, a do tego kilka tygodni później usłyszałem o brutalnej napaści i zabójstwie [Elizawiety z Białorusi – przyp. red.] w centrum Warszawy. Zadzwoniłem wówczas do Adriana, aby wrócić do tematu, o którym rozmawialiśmy wcześniej z partnerkami.
Zdecydowaliśmy się poszukać wspólnie czegoś, co mogłoby zwiększyć poczucie i poziom bezpieczeństwa naszych wybranek. Tak trafiliśmy na informacje o alarmach osobistych, które tak naprawdę są dostępne na rynku już od lat 80.
Oboje nigdy wcześniej nie słyszeliśmy o takim rozwiązaniu i zainteresowało nas to na tyle, aby dla swoich bliskich zamówić kilka sztuk z tych oferowanych na rynku. Wręczyliśmy je w prezencie nie tylko partnerkom, ale też przyjaciółkom, mamom i babciom.
Jaka była ich reakcja?
Wszystkie były zachwycone i przyznały, że również nigdy nie słyszały o alarmie osobistym. Wiele z nich przyznało też, że nie nosi przy sobie niczego do samoobrony lub podzieliło zdanie mojej dziewczyny, że nie potrafiłoby użyć gazu w realnym zagrożeniu.
Wszystkie te rozmowy, opinie bliskich i zebrane informacje przerodziły się w pomysł sprzedaży alarmów osobistych. Uznaliśmy, że to rozwiązanie, które może przypaść do gustu wielu osobom, mogącym nie wiedzieć o jego istnieniu – tak jak było to w przypadku nas i osób w naszym otoczeniu.
Jak powstała nazwa alarmu Hearo i jakie ma znaczenie?
Bardzo długo zastanawialiśmy się nad nazwą dla naszej marki i urządzeń. W końcu podczas jednej z rozmów jeden z nas wpadł na pomysł, żeby połączyć dwa słowa z języka angielskiego: „Hear” (słyszeć) i „Hero” (bohater). I tak powstało Hearo.
Wierzymy, że nasz alarm (dzięki dźwiękowi, który mogą usłyszeć osoby w pobliżu) może pomóc wydostać się z niebezpiecznej sytuacji czy nawet uratować życie, co czyni go prawdziwym bohaterem.
Waszą firmę i markę stworzyliście w Gorzowie Wielkopolskim, alarm produkowany jest w Chinach, a Wy operujecie w całej Polsce. Czy region lubuski, z którego pochodzicie, ma dla Was szczególne znaczenie?
Przyznam, że nigdy się nad tym nie zastanawialiśmy i nie przykładamy specjalnej uwagi do tego, żeby Hearo było kojarzone z naszym regionem. Działamy głównie online i chcemy docierać do osób w całym kraju, pokazując im, że mogą mieć przy sobie coś, co może zrobić ogromną różnicę w sytuacji zagrożenia.
Wasz alarm to nie tylko urządzenie ochronne, ale też elegancki dodatek. Jak udało się połączyć funkcjonalność z estetycznym designem?
To prawda. Bardzo zależało nam na tym, żeby alarm był estetyczny i wyglądał jak ciekawy dodatek do torebki, pęku kluczy czy plecaka. Głównym celem było to, aby kobiety chętnie nosiły alarm na zewnątrz, w zasięgu ręki.
Pozwala to na jego szybką aktywację, gdy potrzebujemy pomocy. W sytuacji zagrożenia nie możemy sobie pozwolić na szukanie czegoś w torebce, a na jej dnie często lądują inne narzędzia samoobrony, takie jak gaz pieprzowy czy paralizator.

Wspominał Pan, że istnieje wiele firm produkujących alarmy osobiste, a sam rynek rozwija się od ponad 40 lat. Czym Wasz produkt odróżnia się na tle konkurencji?
Myślę, że Hearo wyróżnia przede wszystkim:
- Funkcjonalność – oprócz samego alarmu urządzenie posiada mocną latarkę LED wraz z funkcją stroboskopu i tryb antywłamaniowy, który może zadbać o nasze bezpieczeństwo w mieszkaniu czy hotelu.
Większość urządzeń posiada tylko alarm, ewentualnie latarkę. - Bateria – alarm jest ładowany przez łącze USB-C, a jedno ładowanie wystarcza nawet na 18 miesięcy, w zależności od częstotliwości używania. Dodatkowo powiadomi nas, gdy poziom baterii spadnie poniżej 10%, wydając co jakiś czas kilka krótkich dźwięków.
Wciąż wiele innych modeli na rynku działa na wymienne baterie i nie powiadomi o niskim stanie ich naładowania, przez co alarm może zawieść w sytuacji zagrożenia. - Głośność – urządzenie emituje prawdziwe 135 decybeli, co jest wyczynem, jeśli chodzi o tak małe gabaryty.
Większość alarmów osiąga 110–130 decybeli. Często zdarza się też, że jest to mniej, niż opisuje producent – co sami sprawdziliśmy, testując inne modele alarmów z popularnych stron www. - Design i aspekt wizualny – wygląda jak ciekawy brelok, który można bez wstydu przypiąć nawet do eleganckiej torebki, nie psując stylizacji.
Tutaj wszystko zależy od gustu, ale dostajemy bardzo dużo pozytywnych opinii na temat wyglądu urządzenia względem innych modeli. - Certyfikaty – nasz alarm posiada certyfikat bezpieczeństwa CE oraz zgodność z RoHS (tj. z dyrektywą UE ograniczająca użycie niebezpiecznych substancji w sprzęcie elektrycznym i elektronicznym – przyp. red.), co potwierdza spełnienie rygorystycznych norm Unii Europejskiej. Dodatkowo, jest zgodny z unijnym rozporządzeniem General Product Safety Regulation (GPSR) 2024, co zapewnia najwyższy standard bezpieczeństwa i jakości.
Wiele urządzeń nie spełnia unijnych norm mimo deklaracji i może stanowić zagrożenie (np. zwarcia, przegrzanie baterii, toksyczne materiały).
W sieci często można spotkać produkty z fałszywym znakiem CE lub niepełną dokumentacją – my stawiamy na pełną przejrzystość i pewność pochodzenia.
Waszą ambasadorką jest trenerka samoobrony i architekt z Zielonej Góry – Monika Łyszczak. Przyznam, że to właśnie jej rekomendacja była tym, co finalnie skłoniło mnie do zakupu Waszego alarmu. Jak więc doszło do tej współpracy?
Od samego początku zależało nam na zweryfikowanych opiniach na temat alarmu i jego skuteczności. Postanowiliśmy odezwać się i wysłać alarmy do kilku instruktorów samoobrony i Krav Maga, których znaleźliśmy w internecie.
Jedną z takich osób była Pani Monika Łyszczak, która zgodziła się przetestować urządzenie, pokazać je kursantkom i wrócić do nas ze swoją szczerą opinią, która widnieje na naszej stronie. Nie mieliśmy okazji poznać się osobiście, ale pani Monika wydaje się być konkretną osobą, która z pasją pokazuje innym kobietom, jak mogą się bronić.
Prowadzicie aktywną kampanię w mediach społecznościowych i angażujecie influencerki. Jak z Waszej perspektywy zmienia się świadomość kobiet w temacie osobistego bezpieczeństwa?
Naszym zdaniem, świadomość kobiet w temacie bezpieczeństwa osobistego rośnie z dnia na dzień. Potwierdzają to liczne komentarze pod naszymi reklamami czy postami w mediach społecznościowych oraz rozmowy z instruktorami samoobrony, z którymi współpracujemy.
Influencerki i twórcy internetowi chętnie sami wychodzą z propozycjami współpracy, twierdząc, że to, co robimy, jest bardzo ważne, a produkt potrzebny.
Z pewnością na budowanie świadomości wpływają też różne sytuacje, o których można usłyszeć np. w wiadomościach. Każdy akt przemocy prowadzi do refleksji i szukania sposobów czy środków na zwiększenie poziomu swojego bezpieczeństwa.
Wspieracie kobiece organizacje, dzieląc się częścią dochodu. Jak wybieracie te inicjatywy i co dla Was znaczy „biznes z misją”?
To prawda. Chcieliśmy nadać temu, co robimy, jeszcze większy sens. Zdecydowaliśmy się przekazywać część zysków do Fundacji Feminoteka, która wspiera kobiety doświadczające przemocy – głównie seksualnej. Wybór był dla nas prosty, z uwagi na to, że alarmy mogą skutecznie przerwać atak na tle seksualnym.
Biznes z misją to dla nas sprzedaż produktów, które mają realny wpływ na poprawę jakości życia naszych klientów. Nie ma dla nas nic lepszego niż pozytywne komentarze na temat tego, jak nasze produkty wpływają na wzrost poczucia bezpieczeństwa i pewności siebie wśród kobiet.
Jakie są kolejne kroki w rozwoju marki – nowe funkcje, rynki, a może kolejne wersje urządzenia?
W niedalekiej przyszłości chcielibyśmy wprowadzać kolejne produkty, skupiając się przy tym na alarmach osobistych z dodatkowymi funkcjami. Nie chcemy jeszcze na tym etapie zdradzać zbyt wiele, ale pomysły są naprawdę świetne. Stawiamy na to, aby wsłuchiwać się w potrzeby naszych klientek i odbiorców, wprowadzając produkty, których naprawdę potrzebują.
Dziękujemy za rozmowę!



