Lis w klatce (fot. Peter Lloyd - Unsplash)
Ekologia

Jutro bez futra

Zakończenie gehenny zwierząt hodowanych na futro w Polsce – postulat, o który organizacje prozwierzęce walczą od wielu lat, wreszcie ma szansę na realizację. Dwa dni temu Sejm uchwalił zakaz hodowli zwierząt futerkowych. Czekając na jego zatwierdzenie przez Senat i prezydenta, piszemy dlaczego produkcja futer to krwawy biznes bez jutra.

Uchwalenie przez Sejm nowelizacji ustawy o ochronie zwierząt to historyczny moment i szansa na ogromny sukces wszystkich, którym leży na sercu dobro zwierząt! Bieg wydarzeń, prowadzących do uchwalenia zawartego w ustawie zakazu hodowli zwierząt futerkowych w Polsce, okazał się bardzo szybki.


Horror norek

8 września 2020 r. portal Onet opublikował film „Krwawy biznes futerkowców”, powstały na podstawie dwumiesięcznego śledztwa Stowarzyszenia Otwarte Klatki, które ujawniło niespotykane okrucieństwo wobec zwierząt na największej fermie norek w Polsce.

Na fermie w Góreczkach (woj. wielkopolskie) zatrudnił się jako pracownik Yevhen – aktywista z Ukrainy, który ukrytą kamerą nagrywał przerażające kulisy hodowli norek. Na szokującym filmie widzimy, że zwierzęta są chore, mają otwarte i nieleczone rany, wykazują zaburzenia psychiczne, atakują i zjadają się wzajemnie lub konają w konwulsjach.

Bezpośredni link do filmu „Krwawy biznes futerkowców” znajdziesz tutaj (Uwaga! Drastyczne sceny):

https://www.onet.pl/informacje/onetwiadomosci/krwawy-biznes-futerkowcow-film-janusza-schwertnera/82wy9vs,79cfc278


Zmiana dla zwierząt

Jeszcze tego samego dnia, politycy rządzącej partii Prawo i Sprawiedliwość zorganizowali konferencję prasową, na której Jarosław Kaczyński i Michał Moskal przedstawili propozycje zmian w ustawie o ochronie zwierząt. Ich istotą było zaostrzenie przepisów chroniących zwierzęta. W zaprezentowanych założeniach projektu PiS, nazwanego „Piątką dla Zwierząt”, znalazł się m.in. zakaz hodowli zwierząt futerkowych.

Projekt ten wpłynął trzy dni później do Sejmu i po prawdziwej batalii politycznej został przyjęty 18 września 2020 r. jako ustawa z następującym brzmieniem przepisu: „Zabrania się chowu lub hodowli zwierząt futerkowych, z wyjątkiem królika, (…) w celach komercyjnych, w szczególności w celu pozyskania z nich futer lub innych części zwierząt”.

Tak głosowali posłowie w Sejmie 18 września 2020 r. w sprawie nowelizacji ustawy o ochronie zwierząt:

Źródło: Sejm RP


Jednak walka o zakaz hodowli zwierząt na futra jeszcze się nie skończyła! Teraz bowiem nowelizacja ustawy będzie głosowana w Senacie, a następnie zostanie skierowana do podpisu przez prezydenta. Dopiero po jej podpisaniu stanie się ona obowiązującym prawem.


Krwawy biznes

Czekając na dokończenie procesu legislacyjnego, warto przypomnieć, o co walczą wszyscy miłośnicy i obrońcy zwierząt, którzy sprzeciwiają się hodowli na futra. Dlaczego właściwie jutro musi być bez futra?

Futro nie ma przyszłości, a więc jutra, przede wszystkim dlatego, że jego produkcja jest przemysłem, u którego podstaw leży niewyobrażalne cierpienie zwierząt. Żyją one tylko kilka miesięcy, w trakcie których są w okrutny sposób przetrzymywane w ciasnych klatkach z gołych krat, często maltretowane przez pracowników ferm traktujących je jak przedmioty, a następnie w przerażający sposób zabijane (przez zagazowanie, porażenie prądem lub mechaniczne uszkodzenie mózgu) i obdzierane ze skóry.

Futro ma wysoką cenę. Najwyższą, bo cenę życia, płacą zwierzęta futerkowe, ale wysoką płacimy również my, ludzie.

A całe to okrucieństwo ma miejsce tylko dlatego, że przynosi dochód hodowcom. Polska jest trzecim na świecie (po Danii i Chinach) producentem skór zwierząt futerkowych, a wartość eksportu tej branży według danych Głównego Urzędu Statystycznego wyniosła w 2019 r. prawie 700 milionów złotych. Nie ma tu miejsca na etykę czy humanitarność – jedynym kryterium jest finansowy zysk.


Cena futra

Futro ma więc wysoką cenę. Najwyższą, bo cenę życia, płacą zwierzęta futerkowe, ale wysoką płacimy również my, ludzie.

Przemysłowa hodowla zwierząt na futro jest ogromnym obciążeniem dla środowiska i lokalnych społeczności. Urągające wszelkim normom sanitarnym warunki na fermach powodują m.in. skażenie wód gruntowych i powierzchniowych, gleby oraz powietrza substancjami z niesprzątanych odchodów i oskórowanych zwłok zwierząt. Okoliczni mieszkańcy są skazani na życie w ciągłym smrodzie i wśród inwazji much, a sąsiedztwo fermy powoduje spadek atrakcyjności okolicy i cen ziemi.

Wszystkie te zagrożenia związane z przemysłem futrzarskim są od lat ujawniane przez organizacje prozwierzęce, a ich żmudna praca śledcza i edukacyjna przynosi wymierne efekty. Największym z nich jest wywarcie pozytywnego wpływu na rynek mody oraz na decyzje milionów jego konsumentów.

Norka w klatce (fot. Nathaniel Yeo, Unsplash)


Moda zrzuca futra

Największe domy mody, które wyznaczają trendy w przemyśle odzieżowym, wykluczają futra ze swoich kolekcji. Kiedy Calvin Klein zrezygnował z futer w 1994 r., przyznał, że zrobił to pod wpływem materiałów wideo pochodzących z ferm futrzarskich. A już w 2019 r. ponad 100 marek na całym świecie ogłosiło się wolnymi od futer, w tym m.in. Burberry, Lacoste i Prada.

Nagłaśnianie straszliwych warunków panujących na fermach spowodowało też transformację nawyków konsumenckich. Produkty futrzarskie, kiedyś synonim luksusu, dziś postrzegane są jako synonim okrucieństwa. Polacy zapytani przez Centrum Badania Opinii Publicznej w 2018 r. opowiedzieli się w 59% za zakazem chowu i hodowli zwierząt w celu pozyskania z nich futer.

Produkty futrzarskie, kiedyś były synonimem luksusu, dziś postrzegane są jako synonim okrucieństwa.

Argument promujący futra jako odzież „naturalną” również nie ma racji bytu. Skóry zwierząt, by zahamować procesy gnicia oraz rozwoju grzybów i bakterii, konserwuje się toksycznymi substancjami (metale ciężkie, rozpuszczalniki, azotany, formaldehyd, chrom, stabilizator kolagenu i w tym arszenik), które przenikają przez naszą skórę i zaburzają gospodarkę hormonalna oraz powodują alergie.

Zarówno więc dla producentów odzieży, jak i dla jej konsumentów, futra zdecydowanie przechodzą do historii.


Futerkowcy w kryzysie

Odwrót konsumentów i świata mody od futer odbija się negatywnie na sytuacji finansowej przedsiębiorstw przemysłu futrzarskiego – branża ta przeżywa wyraźny kryzys.

Według informacji Stowarzyszenia Otwarte Klatki, w latach 2015-2019 liczba skór z norek sprzedanych przez polskich hodowców spadła z ok. 9 do 7 milionów, przy równoczesnym spadku średniej ceny za sztukę (z ok. 158 zł do 96 zł). Z tego powodu kolejne nierentowne polskie fermy są likwidowane. Zgodnie z danymi Głównego Inspektoratu Weterynarii, aktywnych jest dziś 810 ferm, a ich liczba spadła o ok. 18% w stosunku do 2016 r.

Mimo to lobbing futerkowców jest nadal bardzo silny i cały czas wywiera wpływ na decydentów politycznych forsując postulaty obrony branży.


Czas na zakaz!

Żeby zrównoważyć tę presję lobbystów na polityków, również my sami musimy podjąć działania, by pokazać naszym politykom, że zależy nam na zakazie hodowli zwierząt na futra.

Już teraz możesz pomóc!

Podpisz dwie petycje organizacji broniących praw zwierząt i wyraź swoje poparcie dla zakazu hodowli zwierząt na futra:


Link z petycją Stowarzyszenia Otwarte Klatki do posłów:
https://cenafutra.info/

Link z petycją Fundacji Międzynarodowy Ruch na Rzecz Zwierząt – Viva! do polskiego rządu:
https://jutrobedziefutro.pl/podpisz-petycje/


Napisz do posłów emaila z Twoim poparciem dla zakazu. Na tej stronie sejmowej znajdziesz kontakty do nich:

https://www.sejm.gov.pl/Sejm9.nsf/poslowie.xsp


I oczywiście nie kupuj futer, żeby nie wspierać krwawego biznesu futerkowców, i do tego samego przekonuj innych.


Dzięki naszej aktywności zakaz hodowli zwierząt na futra w Polsce już za chwilę może stać się rzeczywistością.

Odeślijmy wreszcie futra do lamusa!

Fot. Nathaniel Yeo oraz Peter Lloyd (Unsplash)