Agnieszka Śmietańska i Waldemar Orzechowski - założyciele sklepu charytatywnego Kopalnia w Warszawie
Wywiady z Zasadami

Kopalnia pełna skarbów

Czy wiesz, czym jest sklep charytatywny? Czy słyszałeś, jak działa taki sklep? Co można w nim kupić, a co do niego przynieść? Na te pytania odpowiadają założyciele sklepu charytatywnego Kopalnia w Warszawie – Agnieszka Śmietańska i Waldemar Orzechowski.

Pani Agnieszko i Panie Waldemarze, oboje prowadzicie sklep charytatywny Kopalnia na warszawskiej Pradze. Proszę powiedzieć naszym czytelnikom, na jakiej zasadzie taki sklep funkcjonuje?

Nasz sklep działa na zasadzie darów. Oznacza to, że jeśli mamy w domu jakieś zbędne rzeczy w dobrym stanie, to znaczy takim, aby nadawały się do sprzedaży lub przekazania dalej, to można przynieść je do nas.

Na miejscu wszytko segregujemy. Większość jest przekazywana do wybranych placówek, część zostaje w sklepie. Dochód ze sprzedaży tych rzeczy jest w całości przekazywany na cele statutowe Fundacji Salomon, którą również prowadzimy.


Komu pomaga Wasza fundacja?

Na chwilę obecną przekazujemy trafiające do nas dary do Domów Samotnej Matki, Sióstr Misjonarek pomagającym bezdomnym i ubogim, do Środowiskowych Domów Samopomocy oraz dla osób niepełnosprawnych, pogorzelców i ubogich na Ukrainie. Wspieramy w naszych akcjach zbiórki dla chorych dzieci. A także współpracujemy z innymi fundacjami i stowarzyszeniami wspólnie działając na rzecz potrzebujących.


Z jakimi darami można do Was przychodzić?

W zasadzie można przynieść wszystko, co mamy w domu. Każdy poszukuje czegoś innego – jedni przychodzą tylko po książki, inni po ubrania. Coraz większe zainteresowanie jest meblami i wszystkim co ma styl vintage, a także rzeczami związanymi z PRL-em.

Jedynym wymaganiem jest dobry stan przedmiotów – muszą one być sprawne, a odzież przyjmujemy wypraną, bez dziur czy plam. Ponadto zawsze chętnie przyjmiemy piętrowe łóżka, które przekazujemy do Domów Samotnej Matki.


Co z kolei można u Was kupić, by wesprzeć Wasze działania?

Kopalnia jest pełna skarbów z drugiej ręki. Mamy m.in. wyremontowane meble z kolekcji lat 50-70., ceramikę i szkło, a także obrazy i bibeloty. Oferujemy odzież, obuwie, biżuterię, galanterię i torebki. Można u nas znaleźć także stare maszyny, aparaty oraz płyty winylowe i kasety. Dysponujemy również sporym wyborem książek i starych gazet, jak też gier, puzzli i zabawek.

Sklep pełen skarbów oznacza, że wystarczy poszukać i „wykopać”. Zapraszamy, chętnie doradzimy i pomożemy w wyborze.

Wnętrze sklepu charytatywnego Kopalnia w Warszawie (fot. Kopalnia)


Wróćmy teraz do początków Waszej inicjatywy. Proszę opowiedzieć, jaka jest historia powstania Kopalni?

Od dawna jesteśmy miłośnikami starych przedmiotów z duszą. Często odwiedzaliśmy sklepy ze starociami i targowiska w poszukiwaniu różnych rzeczy. Przez lata uzbieraliśmy w ten sposób sporą kolekcję różnych mebli, szkła, ceramiki oraz bibelotów. Przez kilka lat nosiliśmy się z otwarciem sklepu ze starociami, aby ratować te przedmioty przez zniszczeniem i zapomnieniem

Idea Fundacji Salomon i sklepu charytatywnego Kopalnia to połączenie naszej pasji z chęcią pomocy i dzielenia się z innymi. Najpierw wybraliśmy nazwę fundacji ze względu na nasze podejście filozoficzne, a następnie pod kątem fundacji wymyśliliśmy nazwę sklepu. 


Jakie największe wyzwania spotkały Was przy zakładaniu Kopalni?

Przede wszystkim dużo czasu poświęciliśmy, aby przebrnąć przez papierologię KRS (Krajowego Rejestru Sądowego). Ale choć sama procedura to bardzo czasochłonny proces, jest on tylko na początku i nie wpływa na dalsze działanie.

Jednak pierwszy rok był bardzo ciężki. Chcieliśmy po prostu przetrwać. Czasem bywały takie dni, że chcieliśmy zamykać, ale zawsze wierzyliśmy, że się jednak uda.


Co zatem moglibyście doradzić tym, którzy chcą taki sklep założyć teraz?

Trzeba mieć dużo wytrwałości, chęci i przede wszystkim pieniędzy.


Mieliście także możliwość obserwowania sklepów charytatywnych za granicą. Czym one się różnią od tych w Polsce?

Mają wsparcie rządu, samorządu i społeczeństwa. U nas podstawą barierą jest brak współpracy i dobrej woli między fundacjami, instytucjami, stowarzyszeniami i samorządem lokalnym.


Co zatem w tych warunkach uważacie za Wasz największy sukces?

Może to banalne, ale przetrwanie. Bez dotacji i reklamy, bazując tylko na internecie, potrzeba dużo czasu, aby ludzie się o nas dowiedzieli. O sukcesach może będziemy mogli mówić za jakiś czas.

Żółw Stefan jest dzielnym asystentem sklepu charytatywnego Kopalnia (fot. Kopalnia)


Proszę więc powiedzieć, jak chętni mogą Wam pomóc. Czy poszukujecie wolontariuszy?

U nas zawsze jest dużo pracy i każda dodatkowa para rąk się przydaje. Przede wszystkim do pomocy w segregacji, wycenie, wystawianiu przedmiotów, czy sprzątaniu. Ale oprócz sklepu, czasem w fundacji przydałaby się fachowa pomoc prawna, informatyk czy grafik. Jesteśmy otwarci na wszelkie inicjatywy promowania i rozpowszechniania informacji o działaniu fundacji, jak i sklepu charytatywnego.


Jakie więc macie plany rozwoju na najbliższy czas?

Pomysłów jest cała masa i ciągle przybywa. Chcemy lokalnie wspierać i współpracować w ramach promocji proekologicznych działań, a przede wszystkim bardziej zachęcać do idei zero waste. Na pewno ruszymy z warsztatami zajęciowymi – w zależności od chętnych będziemy dobierać temat. Na razie jednak nie chcemy zdradzać wszystkich szczegółów, bo niektóre są w fazie rozmów.


Na koniec nie możemy nie wspomnieć o Waszym asystencie – żółwiu Stefanie. Proszę powiedzieć, skąd się wziął w Kopalni?

Jedna z klientek spytała, czy chcielibyśmy przyjąć żółwia wodnego. Powiedziałam, że postawimy go przy wejściu i będzie witał klientów. Niedługo minie rok, odkąd dzielnie nam towarzyszy. Przez ten czas zdobył spore grono wielbicieli i doczekał się swojego profilu na Instagramie i Facebooku @stefan_zolw.

Dziękujemy za rozmowę!

Zajrzyj na oficjalny profil sklepu charytatywnego Kopalnia na Facebooku:
https://www.facebook.com/Kopalnia-sklep-charytatywny-1015692651927838/

A tutaj znajdziesz oficjalną stronę Fundacji Salomon:
http://www.fundacjasalomon.pl/

Jeden Komentarz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *